Dziś chciałabym Wam pokazać trochę kolczyków i jedną bransoletkę :)
Bumblebee to naszyjnik, który zrobiłam już jakiś czas temu. Bardzo spodobał się on swojej nowej Pani, więc doczekał się towarzystwa w postaci bransoletki i kolczyków.
Kolczyki te są, jak do tej pory, moją najcięższą kolczykową pracą (jeden waży aż 13,5 grama, są więc dość ciężkie). Powstały one z korali onyksu, czarnych i złotych koralików, oraz naturalnych surowych cytrynów w postaci kłów.
Bransoletka to te same onyksy, połączone także naturalnymi, ale tym razem fasetowanymi cytrynami. W tym miejscu pozwolę sobie wtrącić, że bardzo lubię cytryny. Cytryn i ametyst to w sumie bliźnięta, kwarce te bowiem różni tylko kolor. Dodatkowo część cytrynów otrzymuje się poprzez poddane ametystu działaniu wysokiej temperatury, przez co uzyskuje on żółtą barwę. Najbardziej fascynującym jednak kamieniem jest ametryn, czyli cytryn i ametyst w jednym. Bardzo wysokiej jakości ametryny to kamienie mające bardzo wyraźne obie barwy, są to także kamienie dość rzadkie. Już od jakiegoś czasu poluję na piękne ametryny, jednakże ich ceny nie należą do najmniejszych.
Następne kolczyki to komplet do Diuny. Tak więc powtórka z tygrysiego oka otoczonego jaspisem obrazkowym oraz brązowymi i niebieskimi koralikami. Te kolczyki nie są już tak bardzo ciężkie, natomiast ich waga nadal stanowi wyzwanie dla niejednego ucha :)
Ostatnie kolczyki to Gwiezdna Etiuda. Kolczyki te to wariacja na temat prezentowanych tutaj już wcześniej kolczyków Gwiezdna Rapsodia. Mamy więc biel w kilku wariantach oraz piryty i asymetryczność. Całość zamknęła się w postaci kół o średnicy niecałych 6 cm.
Na dziś to wszystko.
Pozdrawiam serdecznie
Ashi
wtorek, 7 grudnia 2010
poniedziałek, 29 listopada 2010
Słoneczko śniegiem przysypane
W końcu nas przysypało :) Ale o tym pod koniec.
Drugą parą kolczyków dziś, to Sunshine (Słoneczko), wesołe w kolorze, bardzo optymistyczne i bardzo długie kolczyki (mają ponad 8 cm długości). Haftem koralikowym wykonałam tylko sztyfty oraz dwustronne elementy wiszące u dołu dłuższego łańcuszka. W sumie są to moje ostatnie sztyfty wykonywane wokół maleńskich, 4mm kuleczek. Niestety koraliki są za duże, przez co praca nad nimi jest bardzo problematyczna i nie przynosi aż tak fajnych efektów, jak można by się spodziewać. Jednak haft koralikowy nie został stworzony do wykonywania prac baaardzo drobnych.
Ostatnio chodzą za mną kolczyki. W hafcie koralikowym zrobienie kolczyków to sprawa niełatwa, gdyż bardzo łatwo przedobrzyć z ciężarem i zrobić coś, co się do noszenia nie będzie nadawało. Stąd też nie za bardzo można poszaleć sobie z formą czy kształtem. A przynajmniej ja jeszcze sposobu na to nie znalazłam. Może dlatego, że dla mnie kolczyki ważące ok. 6 gram od sztuki są już średnio-ciężkie, a takie ponad 10 gram to już ciężkie cuda. Wymyślam więc, jakby tu przemycić do kolczyków trochę więcej długości, zwiewności, nie dodając im za wiele ciężaru przy okazji. I z takich eksperymentów powstały dwie pary kolczyków prezentowane poniżej.
Dragon's Eye (Oko Smoka) to kolczyki ochrzczone przez mojego męża. Nie wiem czemu, ale bezel zrobiony ściegiem peyote wokół owalnego korala tak mu się skojarzył. W tym przypadku koralem jest marmur szmaragdowy, bardzo ciekawy kamień naturalny poddawany procesowi barwienia w celu uzyskania przepięknych kolorów.
Długości kolczykom dodają beczułki malachitu oraz łańcuszki srebrne zoksydowane na kolor grafitowy, przez co srebro przybrało prawie identyczny kolor co wykorzystane koraliki.
Drugą parą kolczyków dziś, to Sunshine (Słoneczko), wesołe w kolorze, bardzo optymistyczne i bardzo długie kolczyki (mają ponad 8 cm długości). Haftem koralikowym wykonałam tylko sztyfty oraz dwustronne elementy wiszące u dołu dłuższego łańcuszka. W sumie są to moje ostatnie sztyfty wykonywane wokół maleńskich, 4mm kuleczek. Niestety koraliki są za duże, przez co praca nad nimi jest bardzo problematyczna i nie przynosi aż tak fajnych efektów, jak można by się spodziewać. Jednak haft koralikowy nie został stworzony do wykonywania prac baaardzo drobnych.
A na sam koniec przedstawiam Wam zdjęcia z mojego ostatniego spaceru z aparatem, który miał miejsce w piątek w zeszłym tygodniu. Na zdjęciach widać pierwszy dziewiczy śnieg jaki spadł w naszej okolicy. Cieszę się, że zrobiłam te zdjęcia, bo śniegu sporo zdążyło już stopnieć (temperatura tu cały czas oscyluje wokół zera, a dziś nawet słońce świeciło).
Pozdrawiam serdecznie,
Ashi
wtorek, 16 listopada 2010
Nowości część druga
Dziś druga część nowości. Przedstawiane rzeczy można kupić w ArsNeo.
Oba prezentowane naszyjniki dały mi do wiwatu :) Pierwszy, Mystic Angel, to nietypowy kamień księżycowy, gdyż są to płatki kamienia w skale macierzystej. Kamienie księżycowe kojarzą się dość anielsko i dość często są białe, ten natomiast był w części jasnoszary, stąd miałam dość duży dylemat w jakie kolorki go ubrać. Ostatecznie zdecydowałam się na biel, dodając kilka koralików w zdecydowanym, chłodnym kolorze niebieskim. Rozwiązanie to dało niespodziewane efekty, gdyż okazało się, że niebieskie koraliki rzucają delikatną błękitną poświatę na sąsiadujące białe, przez co jakby imitują efekt adularescencji kamienia księżycowego.
Wisior jest zdejmowalny, krawatkę wykonałam z doskonałych do ściegu peyote, koralików Miyuki Delica. Sam sznur to znów rosyjska spirala, którą bardzo lubię, gdyż miekko układa się na szyi i sprawia, że nawet cieżkie wisiory nosi się wyjątkowo komfortowo. Troszkę też pobawiłam się srebrem i wire wrappingiem, dzięki czemu w sznur wplecione zostały korale mrożonego kryształu górskiego a zapięcie przybrało formę litery S.
Drugi naszyjnik, to bogaty w formie, ale delikatny w kolorystyce Aethelas, który nazwę swą zawdzięcza J.R.R. Tolkienowi i Władcy Pierścienia. Aethelas bowiem to zioło o potężnej leczniczej mocy, ale niepozornym wyglądzie i zapomnianym rodowodzie.
Centrum głównego wisiora to Jaspis Picasso, o delikatnym żyłkowaniu i pastelowej zielono-złotej kolorystyce. Ubrałam go w beżowe, złote i zielone koraliki. W dolnej części kamienia umieściłam kroplę cytrynu, gdyż ten kamień wyjątkowo dobrze współgrał z ogólną kolorystyką całości.
Cztery pozostałe kamienie motywu centralnego to piryty. Razem z cytrynami tworzą one także zakończenia frędzli. Naszyjnik zawiesiłam na rosyjskiej spirali, a zapięcie typu toggle wykonałam ściegiem peyote.
Jako ostatnie w dzisiejszym poście zostaną pokazane kolczyki Geisha. Tym razem elegancka kolorystyka nieśmiertelnego połączenia czerwieni i czerni powstała poprzez połączenie karneolu z czarnymi koralikami i kryształkami Swarovski. Szpilki do gronka wykonałam ręcznie ze srebra, co było tak fajną zabawą, że na pewno nie będzie to jedyne gronko w moich pracach :) Zachowanie metali pod wpływem temperatury bardzo mnie fascynuje.
To wszystko dziś.
Pozdrawiam serdecznie
Ashi
Oba prezentowane naszyjniki dały mi do wiwatu :) Pierwszy, Mystic Angel, to nietypowy kamień księżycowy, gdyż są to płatki kamienia w skale macierzystej. Kamienie księżycowe kojarzą się dość anielsko i dość często są białe, ten natomiast był w części jasnoszary, stąd miałam dość duży dylemat w jakie kolorki go ubrać. Ostatecznie zdecydowałam się na biel, dodając kilka koralików w zdecydowanym, chłodnym kolorze niebieskim. Rozwiązanie to dało niespodziewane efekty, gdyż okazało się, że niebieskie koraliki rzucają delikatną błękitną poświatę na sąsiadujące białe, przez co jakby imitują efekt adularescencji kamienia księżycowego.
Wisior jest zdejmowalny, krawatkę wykonałam z doskonałych do ściegu peyote, koralików Miyuki Delica. Sam sznur to znów rosyjska spirala, którą bardzo lubię, gdyż miekko układa się na szyi i sprawia, że nawet cieżkie wisiory nosi się wyjątkowo komfortowo. Troszkę też pobawiłam się srebrem i wire wrappingiem, dzięki czemu w sznur wplecione zostały korale mrożonego kryształu górskiego a zapięcie przybrało formę litery S.
Drugi naszyjnik, to bogaty w formie, ale delikatny w kolorystyce Aethelas, który nazwę swą zawdzięcza J.R.R. Tolkienowi i Władcy Pierścienia. Aethelas bowiem to zioło o potężnej leczniczej mocy, ale niepozornym wyglądzie i zapomnianym rodowodzie.
Centrum głównego wisiora to Jaspis Picasso, o delikatnym żyłkowaniu i pastelowej zielono-złotej kolorystyce. Ubrałam go w beżowe, złote i zielone koraliki. W dolnej części kamienia umieściłam kroplę cytrynu, gdyż ten kamień wyjątkowo dobrze współgrał z ogólną kolorystyką całości.
Cztery pozostałe kamienie motywu centralnego to piryty. Razem z cytrynami tworzą one także zakończenia frędzli. Naszyjnik zawiesiłam na rosyjskiej spirali, a zapięcie typu toggle wykonałam ściegiem peyote.
Jako ostatnie w dzisiejszym poście zostaną pokazane kolczyki Geisha. Tym razem elegancka kolorystyka nieśmiertelnego połączenia czerwieni i czerni powstała poprzez połączenie karneolu z czarnymi koralikami i kryształkami Swarovski. Szpilki do gronka wykonałam ręcznie ze srebra, co było tak fajną zabawą, że na pewno nie będzie to jedyne gronko w moich pracach :) Zachowanie metali pod wpływem temperatury bardzo mnie fascynuje.
To wszystko dziś.
Pozdrawiam serdecznie
Ashi
poniedziałek, 15 listopada 2010
Debiuty, debiuty :)
Jeszcze tylko kilka projektów i wyjdę w końcu na prostą. Ta myśl towarzyszy mi od początku października :) A to za sprawą dwóch galerii, do których zostałam przyjęta w ostatnim czasie. Dziś podzielę się z wami pracami, które można aktualnie nabyć w galerii Dulcedo.
Szwajcarska jesień jest piękna, ale z racji życia w dolinie, jak już chmury, zwłaszcza deszczowe, wpadną tu do nas z wizytą, to potrafią się wypłakiwać kilka dni pod rząd :) Zupełnie jak w Polsce. Przy okazji jednej z takich szarug powstał naszyjnik Amazonia, wyrażający moją tęsknotę za latem. Kolorystyka wprost inspirowana była kwiatami, jakie można w wielkiej obfitości spotkać w lasach tropikalnych. W naszyjniku tym widać też moją miłość do asymetrii, której nie byłam świadoma przez większość swego życia. Ale jakoś tak z koralikami asymetria często wchodzi mi do głowy. A rezultaty oglądać możecie sami :)
Kamienie użyte w tym naszyjniku to różowe agaty o pięknej strukturze.
Kolejna praca to wisior Snow White. Masa perłowa w kształcie markiz chyba chciała zostać zamknięta w formie kwiatu, gdyż nic innego nie przychodziło mi do głowy, gdy na nią patrzyłam. I oto jest, eksperyment z wielością kaboszonów osadzonych w kształt kwiatu, lub płatka śniegu, bo takie skojarzenia też mam obecne :)
Sam wisior zawieszony został na białym rzemieniu, zakończonego łańcuszkiem i ręcznie zrobionym przeze mnie zapięciem typu haczyk.
Ostatnia prezentowana dziś praca to pierwszy egzemplarz nowej serii powstającej pod wspólnym mianem 4 ELEMENTS. Jest to połączenie haftu i plecionek koralikowych z wire wrappingiem a w przyszłości także z metaloplastyką i art clay.
Przedstawiany dziś naszyjnik to wisior wykonany z miedzi, okraszony ametystem oraz oponkami granatu. W moim zamierzeniu wisior miał przestawiać kwiat, ale wyszło, że częściej kojarzy się z gwiazdą morską lub morskimi skamieniałościami typu sea star, czyli odciskiem gwiazdy morskiej na skale. Do naszyjnika wykonałam ozdobne zapięcie typu haczyk, także ozdobione ametystem. Całość zawieszona została na plecionce koralikowej w formie spirali, osdobionej dodatkowo perełkami słodkowodnymi przy zapięciu.
Na dziś to tyle, jutro ciąg dalszy moich prac, tym razem przygotowanych dla galerii Ars Neo :)
Pozdrawiam cieplutko
Ashi
Sam wisior zawieszony został na białym rzemieniu, zakończonego łańcuszkiem i ręcznie zrobionym przeze mnie zapięciem typu haczyk.
Ostatnia prezentowana dziś praca to pierwszy egzemplarz nowej serii powstającej pod wspólnym mianem 4 ELEMENTS. Jest to połączenie haftu i plecionek koralikowych z wire wrappingiem a w przyszłości także z metaloplastyką i art clay.
Przedstawiany dziś naszyjnik to wisior wykonany z miedzi, okraszony ametystem oraz oponkami granatu. W moim zamierzeniu wisior miał przestawiać kwiat, ale wyszło, że częściej kojarzy się z gwiazdą morską lub morskimi skamieniałościami typu sea star, czyli odciskiem gwiazdy morskiej na skale. Do naszyjnika wykonałam ozdobne zapięcie typu haczyk, także ozdobione ametystem. Całość zawieszona została na plecionce koralikowej w formie spirali, osdobionej dodatkowo perełkami słodkowodnymi przy zapięciu.
Na dziś to tyle, jutro ciąg dalszy moich prac, tym razem przygotowanych dla galerii Ars Neo :)
Pozdrawiam cieplutko
Ashi
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























































