piątek, 30 lipca 2010

Lody śmietankowe z karmelem :)




Witam serdecznie.

W poprzednim poście optymistycznie zapowiedziałam, że jadę na urlop. Cóż, z wyjazdu jednak wyszły nici :p Co zrobić. Pozyskany w ten sposób czas poświęciłam na kończenie pozaczynanych projektów. Trochę spowalnia mnie przy tym przerost ambicji, gdyż zapragnęłam wszystko co się da robić ręcznie, więc kilka naszyjników mam jeszcze rozgrzebanych, bo chcę zrobić do nich zapięcia metodą wire wrappingu. Ogólnie to najchętniej wszystko robiłabym sama. Tylko umiejętności mi brak. I trochę zorganizowania jeszcze, gdyż praca w trzech zupełnie różnych technikach wymaga trochę organizacji. Co z tego wyjdzie, będę mogła pokazać już niebawem, mam nadzieję :)

A teraz do rzeczy. Dziś przedstawiam jeden mały komplecik składający się z bransoletki i kolczyków, oraz drugą parę kolczyków, tym razem solo.

Komplecik o wdzięcznej nazwie Karmel, to Piasek Pustyni i mnóstwo koralików w odcieniu kremowo-beżowym. Koraliki mają perłowy połysk, więc dają delikatny kontrast dla błyszczącego kamienia. Swoją drogą kamień ten to bardzo ciekawy syntetyk, gdyż powstaje z wymieszania drobno zmielonego kamienia naturalnego z brokatem. W ten sam sposób powstaje także granatowa odmiana piasku pustyni - Noc Kairu. Efekt ten troszkę imituje opale matrix.


Zarówno bransoletka jak i kolczyki są bardzo leciutkie i przyjemnie się je nosi. Centralny element bransoletki oraz kolczyki wykonałam w technice haftu koralikowego, reszta bransoletki to ścieg flat spiral. W Internecie można znaleźć filniki i tutoriale pokazujące jak ten ścieg wykonać. Polecam, gdyż jest on bardzo prosty, za to efektownie wygląda :)

Druga para kolczyków, także wykonana metodą haftu koralikowego, to propozycja dla osób lubiących bardzo jasne kolory i monochromatyczność. Kolczyki nazwałam Icecream, czyli lody śmietankowe, co doskonale odpowiada ich kolorowi :) Mnóstwo kremowo białych koralików otacza kule Białego Korala, które zostały przeze mnie zeszlifowane do kaboszonu. Także te kolczyki są bardzo leciutkie :)


Ogólnie to trochę tych kolczyków już zrobiłam, co z hafcie koralikowym nie jest takie proste, gdyż trzeba dbać, by nie wyszła całość za ciężka, a przecież ciekawe wzory wymagają większej ilości koralików :) Ech, chciałabym, żeby także u nas w Polsce można było bez problemu kupić koraliki rozmiar 15, których wielkość jest do kolczyków wprost idealna :) Koraliki te mają 1,5 mm szerokości i tylko milimetr grubości, są więc malutkie. Niestety standardem dla Polski są koraliki 2,5 mm szerokości, co przy tak małych robótkach jest sporą różnicą. Nic, może w Szwajcarii mają większy wybór kolorystyczny i rozmiarowy :) Już niedługo się o tym przekonam.

Jej, rozpisałam się dziś :)
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie

Ashi

sobota, 17 lipca 2010

Przedurlopowo

Już niedługo trochę odpocznę od miasta na łonie przyrody :) Ciekawa jestem, czy pogoda się utrzyma w przyszłym tygodniu. Upały są męczące na dłuższą metę, zwłaszcza gdy mieszka się w bloku i nie ma za bardzo jak się poopalać na trawniku (w takich chwilach tęsknię za mym domem rodzinnym z jego dużym trawnikiem :)). Ale na wyjazd zawsze chce się słoneczko, zwłaszcza, jeśli ma się być nad wodą. No nic, zobaczymy.

Przez upały mam rozgrzebane jakieś jedenaście projektów (w tym mnóstwo kolczyków), ale nie bardzo chce mi się je kończyć. Posiedzę nad czymś pół godziny i przesiadam się na coś innego, byle utrzymać jakoś uwagę. Niestety w nocy wcale chłodniej nie jest, więc nawet przestawienie się na nocny tryb życia nie pomaga. Pozostaje tylko czekać na ochłodzenie.


Żeby nie było za nudno, pokażę dziś kolczyki, które wykonałam już jakiś czas temu. Miałam nadzieję razem z nimi pokazać coś więcej, ale niestety. Kolczyki to zabawne Ośmiorniczki (dostępne w Brocante). Mnóstwo czteromilimetrowych kuleczek amazonitu (na każdy kolczyk przypada dokładnie czterdzieści), łezki tego samego minerału, koraliki Miyuki Delica i drobniutkie czeskie, to wszystko składa się na kolczyki sztyftowe. Są one dość nietypowe, gdyż zakrywają połowę płatka ucha (podobnie jak kiedyś klipsy), więc nie można ich nosić z innymi kolczykami, jeśli ktoś ma więcej dziurek. Ale pięknie wyglądają przy twarzy :) Na lato może średnio się nadają, ale zimą na pewno będą trzymać trochę ciepła przy uszach :) Szkoda tylko, że mój aparat nie uchwycił koloru amazonitu, minerał ten jest bowiem seledynowy, a u mnie wpada bardziej w niebieski. Nic, muszę się jeszcze sporo nauczyć, jeśli chodzi o obsługę mojego aparatu :)

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny :)

Ashi

czwartek, 8 lipca 2010

Kwiat wiśni na pustyni

Witam serdecznie :)

Dziś chciałabym przedstawić dwa projekty.


Pierwszy to Sakura. Naszyjnik wykonałam z przepięknego Jaspisu Krajobrazowego, który zdobyłam na targach kamieni i minerałów we Wrocławiu. Kamień ma deseń, który mi osobiście kojarzy się z Japonią i japońskim malarstwem. I choć nie przepadam za różowym, delikatne kolory tego kamienia urzekły mnie tak bardzo, że mam jeszcze kilka egzemplarzy, więc na pewno jeszcze się pojawią w moich pracach.


Głęboką czerwoną barwę w tym naszyjniku wprowadzają natomiast naturalne Granaty. Zakochałam się w granatach od pierwszego wejrzenia. Kamienie te mają przepiękną głęboką barwę dobrego wina. Granat występuje także w zielonej barwie, nie miałam niestety jeszcze okazji takiego na żywo obejrzeć.
Dla kontrastu wprowadziłam kuleczki jadeitu zielonego przeplatanego srebrem. Jasnozielony, wpadający w szarość, kolor Jadeitu idealnie współgrał w szarościami na Jaspisie. Kuleczki te znaleźć można w samym wisiorze, jak i w sznurach naszyjnika.
Wisior wykonany został techniką haftu koralikowego, natomiast sznur z jednej strony to spirala z koralików. Jest to, jak do tej pory, najdroższa moja praca, jeśli chodzi o użyte materiały.


Druga praca z kolei to mój rekord w wielkości (jest to największy naszyjnik jaki do tej pory zrobiłam) oraz poświęconym czasie ( ponad 19 roboczogodzin). Dominującym kamieniem tutaj to Tygrysie Oko. Owale, pastylki i łezki otoczone zostały setkami drobnych koralików, którym towarzyszą drobne kuleczki Jaspisu Obrazkowego. Praca ta nosi tytuł Diuna, gdyż przywodzi na myśl właśnie takie pustynne klimaty. Dominujący kolor złotego brązu jest gdzieniegdzie przełamany malutkimi koralikami w kolorze chabrowego błękitu, który jest taką jakby wodą na pustyni. Wyjątkiem jest centralny element naszyjnika - oaza.
Całość zawieszona została na podwójnym sznurze kul Tygrysiego Oka.


Eksperymentowałam z zapięciem w tym naszyjniku. Ma ono postać haczyka wbudowanego w kaboszon, jest więc niewidoczne i samo w sobie stanowi ozdobę. Dodałam także ręcznie przeze mnie zrobiony łańcuszek służący za przedłużenie. Niemniej najwygodniej się ten naszyjnik nosi wysoko przy szyi.


Do kompletu wykonałam bransoletkę, która jest powtórzeniem elementów z naszyjnika, połączonym za pomocą kul Tygrysiego Oka. W przypadku bransoletki jednakże zapięcie to toggle, w którym tym razem wykorzystałam technikę tubular herringbone.

Wszystkie prace dostępne są w Galerii Brocante :)

Na dziś to tyle. Zabieram się w końcu za eksperymenty z brązem. Chodzą też za mną druty (srebrne i miedziane), więc trochę od koralików odpocznę, a przynajmniej od tych większych prac :).

Dziękuję za odwiedziny :)

Ashi

sobota, 3 lipca 2010

Candy u Arctii :)

Do 18 lipca na blogu Arctii trwa zabawa Candy. Ponieważ biżuteria, którą tworzy Arctia jest dla mnie źródłem niesłąbnącego podziwu dla niej i nieustającej inspiracji dla mnie, postanowiłam także się dołączyć, a nuż uda mi się dostać w swe łapki coś fajnego :) A oto, co można wygrać:

Arctia tworzy swe cuda w technice Fimo. Właśnie na przykładzie jej prac widać, co można osiągnąć za pomocą modeliny. Piękności prawda? Więcej prac można obejrzeć na blogu artystki pod adresem http://arctia.blogspot.com/.