Witajcie!
Rzeczy już spakowane, mebelki pojechały, jutro jadę ja. Mam trochę stresa, bo to nowy kraj, nowi ludzie, nowe środowisko. Trochę przeraża mnie też ogrom rozpakowywania (hehe, to trochę jak dłuuugie święta z mnóstwem prezentów :p). W związku z tym całym przenosinowym bałaganem nie będzie mnie jakiś czas na necie. Nie mam pojęcia kiedy uda nam się na miejscu podłączyć do sieci. Nawet koralików mieć nie będę przez jakiś czas (mają podobno jechać do mnie ponad dwa tygodnie!). A mój kochany mąż od poniedziałku będzie już w pracy. No nic, coś sobie wynajdę :)
Trzymajcie za nas kciuki i do przeczytania mam nadzieję za nie za długo :)
Ashi