piątek, 25 czerwca 2010

Debiut w Brocante

Witam wszystkich serdecznie :)

Troszkę zmian wkradło się w wygląd bloga, a to za sprawą nowego narzędzia dodanego przez Google (jak ja uwielbiam bawić się kolorkami :P). Ale jest też jeszcze jeden, ważniejszy, powód, przez który w sumie to całe małe szaleństwo "stylistyczne" :)

Jest mi niezmiernie miło móc Was poinformować, że od dziś moje prace można kupić w Galerii Brocante :)

Na obecną chwilę będą to prace tylko z koralików, niemniej za jakiś czas chciałabym też dodać prace wykonane w srebrze, brązie bądź miedzi. Mam już nawet pomysł na całkiem ciekawą kolekcję, ale to na razie kwestia troszkę dalszej przyszłości :) W tej chwili w Brocante dostępne będą prace koralikowe, które mogliście oglądać na tym blogu:


Serdecznie zapraszam i pozdrawiam cieplutko :)

Ashi

środa, 16 czerwca 2010

Wakacyjne klimaty

Witam

Zeszły tydzień upłynął mi prawie w większości na pracy nad jednym kompletem. A w sumie nad jedną bransoletą. Pierwszy raz robiłam coś w całości haftem koralikowym, faktycznie pracochłonna technika :) Ale, moim zdaniem, rezultat wart jest wysiłku :)
Do kompletu dorobiłam także wisior i kolczyki, które były już dużo prostszymi i szybszymi projektami :)



Druga rzecz, nad którą pracowałam, to naszyjnik z małym wisiorkiem. Tym razem jest to coś małego i romantycznego :) Sercem wisiorka jest agat monaco, którego piękny wzór przywiódł mi na myśl półksiężyc. Dorobiłam do niego ramę która z kolei skojarzyła mi się ze słońcem. Stąd wzięła się nazwa tego naszyjnika, When the Sun embrace the Moon (Gdy słońce obejmuje księżyc). Naszyjnik do wisiorka zrobiony jest ściegiem St. Petersburg chain. Czasami mam wrażenie, że Rosjanie wymyślili już wszystko w koralikach :p




Dziękuję za wizyty :)

Ashi

środa, 9 czerwca 2010

Nowy styl w koralikach i nie tylko

Tworzenie składaczków przestało być dla mnie satysfakcjonujące już jakiś czas temu, ale równocześnie nie byłam zadowolona z efektów osiąganych przeze mnie w tworzeniu kolczyków z koralików. Zaowocowało to poszukiwaniem nowych technik. I tak odkryłam haft koralikowy.
Nie jest to w sumie nic nowego, można przecież znaleźć wiele rzeczy haftowanych koralikami. Jednakże zwarty, pełny haft koralikowy, używany nie tylko do tworzenia wzorów, ale także do osadzania kaboszonów, to już coś dla mnie zupełnie nowego :) Możliwości, jakie niesie ze sobą ta technika są ogromne, więc zabrałam się za jej eksplorację. Dziś przedstawiam moje pierwsze efekty.

Wisiory były dość logicznym wyborem na początek, więc będą to same naszyjniki (jak na razie).
Pierwszy to trzy kaboszony skamieniałego drewna otoczone koralikami w kolorach beżu i czerwieni, stąd nazwa Red Cappuccino (Czerwone Cappuccino). Naszyjnik to ścieg spiralny. Ten naszyjnik jest moim podwójnym eksperymentem, gdyż można go nosić na dwie długości.



Kolejny naszyjnik, o wdzięcznej nazwie Spring and Summer (Wiosna i Lato) to dość odważne zestawienie kolorystyczne oraz rosyjska spirala. Kamień w centrum to agat monaco, kule tego samego minerału znajdują się w naszyjniku.



Trzeci naszyjnik to piryt w otoczeniu szklanych kryształków jablonex. Piryt znajdziemy także w sznurze przy zapięciu oraz przy wisiorku. Piryt to bardzo ciekawy minerał. Zwany jest potocznie Złotem głupców, gdyż jego samorodki można łatwo pomylić ze złotem właśnie, ale tylko wtedy gdy się nie wie, na co patrzeć :) Minerał ten to tak na prawdę siarczek żelaza, i jako taki może rdzewieć pod wpływem wilgoci. Żelazo ogólnie posiada całkiem ciekawą grupę opartych na nim minerałów, ponieważ drugim ciekawym jest hematyt, będący tlenkiem żelaza. No ale to blog biżuteryjny, nie chemiczny :)



Następny wisior, na razie bez naszyjnika, to agat barwiony, o głębokiej granatowej barwie, wpadającej prawie w czerń. Otoczony został ciekawymi szklanymi kulami oraz tradycyjnie dużą ilością koralików. Ten wisior nie ma frędzli, tak jak poprzednie, otoczony został za to koralikową spiralą. Jest to dość ciężki i okazały wisior, ma ok 7cm średnicy. Zastanawiam się nad dorobieniem naszyjnika do niego, ale na razie nie mam pomysłu, więc leży i czeka na swoją kolej.



Teraz czas na wire wrappingowe cuda :) Technika ta to dla mnie wciąż wyzwanie, ale zawzięłam się i się uczę :) Pierwszy wisior z miedzi i szklanych koralików, to cały czas wprawka w owijaniu oraz zabawy ze spiralami, które jeszcze wychodzą troszkę kanciaście :p



Drugi wiorek to już srebro. Lutowane bazy zostały otoczone srebrnymi i miedzianymi zawijasami, na końcu których uformowane są kuleczki. Srebrne kuleczki otaczają także wewnętrzną bazę, do której przymocowana jest fioletowa cyrkonia. Znajdziemy też na nim kryształki Swarovskiego oraz pomarańczowe oponki jadeitu. Ogólnie jestem zadowolona z kolorystyki, choć wykonanie pozostawia jeszcze wiele do życzenia :(



Już na sam koniec zdjęcie bransoletki wykonanej ściegiem duńskiej spirali :)



Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania :)

Ashi

piątek, 4 czerwca 2010

Szkolenie u Drakonarii :)

Ten post będzie pierwszym uzdjęciowionym :)

Pod koniec maja (w okolicach dnia matki) pojechałam do Krakowa aby nauczyć się tego i owego o pracy z glinką Art Clay. Jakoś tak nie bardzo miałam odwagę na samodzielne eksperymenty. 
Samo szkolenie przebiegło fantastycznie, Draka na prawdę potrafi uczyć :) Rezultatem mojej pracy u niej jest pięć projektów.

Pierwsze zdjęcia pokazują pierwsze dwa projekty. Najpierw pracowałyśmy z materią organiczną. W ten sposób powstał wisior Urtica. Drugi wisior to już morskie klimaty. Muszle, perła, ciekawa faktura dna, wszystko to sprawiło, że nazwałam go The Depths of the Sea. Oksyda wydabywa wzór wisiorka oraz sprawia, że ciemna perła wtapia się w tło i migocze tajemniczo nie rzucając się zbytnio w oczy.



Następnie nauczyłam się tworzyć kwiaty oraz oprawiać cyrkonie :) Choć "nauczyłam" to duże słowo, ale jakieś podstawy wyniosłam, więc teraz już tylko pozostaje buszować po ogrodach i podglądać matkę naturę :) Tutaj też bawiłam się w złocenie, więc środki kwiatów to srebro pokryte 22karatowym złotem. Całość delikatnie zoksydowana i mocno polerowana sprawia, że otrzymujemy wisiorek dla romantycznej dziewczyny :)



Ostatnie dwa wisiorki to już wyższa szkoła jazdy. Pierwszy, Autumn Forest, to nie tylko liście, gałęzie i piękny okrągły serafinit w środku. To także nauka lutowania cargi. Świetna zabawa, ale namęczyć się trochę trzeba.

Drugi, Flower Ship, to wisior przestrzenny, skrzynkowy, którego wieczko zdobią kwiaty i ślimaczki :) Tutaj także mamy lawendową przeźroczystą emalię. Ten wisiorek był już wykańczany w domu, u Drakonarii zdążyłam go tylko wypalić.



Podsumowując, ze szkolenia jestem bardzo zadowolona, więc bardzo polecam :) Same wisiorki to dopiero początki, ale dzięki pracy z kimś, kto się na tym zna, oszczędziłam sobie mnóstwo frustracji spowodowanej brakiem wiedzy (teraz zostaje mi już tylko frustracja spowodowana brakiem umiejętności :p)

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentowania :)

Ashi

środa, 2 czerwca 2010

Notka na dobry początek :)

Witam wszystkich serdecznie :)


Pierwsza notka będzie krótka i tylko wprowadzająca :) 
Chciałabym zaprosić Was do podróży w krainę tworzonej ręcznie biżuterii. Znajdziecie tutaj nie tylko zdjęcia ale także opisy przygód, jakie czasem mogą się wydarzyć podczas tego, wydawałoby się bezpiecznego, zajęcia :)
Czego możecie się spodziewać? Szczerze powiem, że nie wiem. Jeszcze kilka miesięcy temu byłby to blog tylko o koralikach, ale od początku tego roku poznałam kilka nowych mediów i technik, więc teraz znajdziecie tu także srebro, miedź i minerały wszelkiej maści. Kto wie, co się tu będzie działo za kilka miesięcy lub lat :)
Aby ta notka nie była jałowa informacyjnie, przedstawię pokrótce techniki, jakich możecie się tu spodziewać.

Haft koralikowy - jedno z odkryć tego roku. W skrócie polega to na wyszywaniu koralikami różnych wzorów na tkaninie. W moim wykonaniu są to najróżniejsze wisiory z minerałami jako centralnym elementem i koralikami stanowiącymi ich oprawę.

Koralikowe plecionki - różnego rodzaju ściegi koralikowe takie jak peyote, murek, dutch spiral, st. petersburg stitch, rosyjskie spirale i wiele wiele innych. Każdy ciekawy sposób połączenia szklanych maleństw może zyskać moją uwagę :)

Wire wrapping - kolejna nowość dla mnie. Bazy oplatane metrami cienkiego jak włos drucika, szlachetne minerały, srebro i miedź, to tematy tej techniki. Jest to dla mnie wyzwanie, gdyż opanować srebrny drut tak, by robił dokładnie to, co się chce, to nie lada sztuka. Ale czym byłoby życie bez wyzwań?

Art Clay - glinka metali szlachetnych. Na początku plastyczna jak modelina, po wyschnięciu przypomina gips,  a po wypalenia daje czyste srebro, miedź lub brąz, w zależności od rodzaju glinki, którą mamy na warsztacie. Niesamowite możliwości jakie daje praca w tym materiałem to duża radość dla każdego, kto ma w swej duszy choć kawałek artysty. Dla mnie przygoda z tym materiałem dopiero się zaczyna, ale ponieważ szkoliłam się u naprawdę świetnej artystki, jaką jest Drakonaria, więc zapewniłam sobie dość komfortowy start :)

Na dziś tyle wystarczy (a miało być krótko...)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie

Ashi