sobota, 6 listopada 2010

Szwajcarska jesień

Witajcie po bardzo długiej przerwie!

Wiele wydarzyło się od czasu mojego ostatniego wpisu i opisanie tego wszystkiego zajęłoby bardzo dużo miejsca, więc postanowiłam zamiast jednego długaśnego posta, zamieścić kilka krótszych relacji.

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam troszkę o miejscu, do którego mnie przywiało :)

Aktualnie mieszkam nad jeziorem Zuryskim, w jednej z podmiejskich "wsi". Chociaż określenie wieś pasuje tutaj tylko połowicznie (na spacerze można spotkać pasące się krowy, konie, kozy czy owce), to dla mnie bardziej przypomina to przedmieścia mieszkalne z domkami wielorodzinnymi i małymi blokami. Do samego Zurychu mamy stąd kilka kilometrów. Co żadnym problemem nie jest, gdyż komunikacja miejska zorganizowana jest na prawdę wyśmienicie, głównie dzięki pociągom podmiejskim. Ogólnie po Zurychu i okolicach poruszać można się kilkoma środkami transportu, do wyboru są pociągi, tramwaje, trolejbusy, autobusy i statki. I to wszystko na jednym bilecie :) Jest jeszcze prom, niestety za przejazd trzeba już osobno zapłacić. Ale podróż przyjemna i pozwala szybko dostać się na drugą stronę jeziora, które jest dość wąskie, ale za to strasznie długie.




Sam Zurych, mimo, że największe miasto Szwajcarii, to jednak jest mniejszy niż np Wrocław. Szwajcaria to jednak mały kraj :)


Łabędzi jest tu mnóstwo, do tego bardzo przyzwyczajone do ludzi i łase na smakołyki :) Ostatnio gdy byliśmy na wieczornym spacerze na przystani, podpłynął do nas do molo jeden taki ciekawski osobnik i łypał na nas z nadzieją na jakiś chlebek. Niestety, nic przy sobie nie mieliśmy. Nauczka na przyszłość, zawsze miej ze sobą kawałek bułki w kieszeni :)


Aktualnie mam okazję podziwiać jesień w pełnej krasie. Nie wiem, czy to specyfika tej szerokości geograficznej czy specyficzny mikroklimat, ale sporo jest słonecznych dni, podczas których przepięknie widać kolory zmieniających barwę liści. A jest tu co oglądać :) Właśnie, zapomniałam wspomnieć, że oprócz jeziora mamy tu bardzo fajne wzgórza. Było nie było mieszkamy już na lekko górzystym terenie, bo za progiem mamy Alpy, które przy dobrej pogodzie można podziwiać w pełnej krasie np z balkonu :)


Na szczycie naszych wzgórz mamy piękne lasy, ale oprócz tego wszędzie jest tu mnóstwo zieleni. Bardzo kojące środowisko, nie powiem :)


To tyle na dziś :) W następnym poście będzie znów biżu.
Słoneczne pozdrowienia na niepogodę, śle
Ashi

czwartek, 2 września 2010

Jedziemy

Witajcie!

Rzeczy już spakowane, mebelki pojechały, jutro jadę ja. Mam trochę stresa, bo to nowy kraj, nowi ludzie, nowe środowisko. Trochę przeraża mnie też ogrom rozpakowywania (hehe, to trochę jak dłuuugie święta z mnóstwem prezentów :p). W związku z tym całym przenosinowym bałaganem nie będzie mnie jakiś czas na necie. Nie mam pojęcia kiedy uda nam się na miejscu podłączyć do sieci. Nawet koralików mieć nie będę przez jakiś czas (mają podobno jechać do mnie ponad dwa tygodnie!). A mój kochany mąż od poniedziałku będzie już w pracy. No nic, coś sobie wynajdę :)

Trzymajcie za nas kciuki i do przeczytania mam nadzieję za nie za długo :)
Ashi

piątek, 27 sierpnia 2010

Candy u Sunflower

Witajcie :)

Sunflower organizuje bardzo nietypowe candy u siebie. A ponieważ tworzy ona przepiękne wire wrappingowe cudeńka, to postanowiłam się przyłączyć :) Jeśli ktoś miałby ochotę się zapisać, może udać się tutaj.

Pozdrawiam serdecznie
Ashi

niedziela, 22 sierpnia 2010

Daily Deviation!

Witam serdecznie :)

Niespodziankom ostatnio nie ma końca. I tak dziś na portalu DeviantArt moja praca Imbaelk otrzymała wyróżnienie Daily Deviation! Dosłownie zaniemówiłam z wrażenia :)


Niestety na dziś to wszystko, ostatnio panuje u mnie przestój twórczy. Nie cierpię przeprowadzek :p

Pozdrawiam serdecznie
Ashi

środa, 18 sierpnia 2010

Debiut w Trendymanii

Chciałabym podzielić się z Wami radosną dla mnie nowiną. Zostałam przyjęta do grona artystów galerii Trendymania, którą prowadzi Iza Malczyk, osoba, którą bardzo podziwiam. Od dziś dostępne w niej będą takie moje prace jak "W cieniu leśnej ścieżki", "Bumblebee", "Imbaelk" czy "Velen", które były już prezentowane na tym blogu. Mam nadzieję, że będę mogła prezentować Wam coraz ciekawsze prace, również dzięki nowemu zastrzykowi energii, który otrzymałam dzięki debiutowi :) A energii teraz przyda się mnóstwo. Także trzymajcie za mnie kciuki :)

Ale żeby nie było bezzdjęciowo, to zaprezentuję cały komplet "W cieniu leśnej ścieżki", gdyż labradoryt doczekał się towarzystwa. Krótszy naszyjnik to piryty z tymi samymi koralikami, które towarzyszą labradorytowi. Naszyjnik jest krótszy, zapinany na karabińczyk i posiada przedłużający łańcuszek, którego ogniwka to serduszka :)


Naszyjniki można nosić razem lub osobno, co daje wiele możliwości ciekawych aranżacji. Już myślę o kolejnym tego typu komplecie, ale w wersji potrójnej. Może być ciekawie :)

Pozdrawiam cieplutko,
Ashi

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

W cieniu leśniej ścieżki latał sobie trzmiel

Dziś przedstawiam dwa naszyjniki.
Pierwszy to przepiękny okaz labradorytu, który udało mi się złowić na targach minerałów w tym roku. Labradoryt ten przeleżał swoje na półce, gdyż ciągle się zastanawiałam, jak go oprawić i w co. W końcu stanęło na koralikach.
Labradoryt ma piękny złoto - zielony ogień. Do oprawy wybrałam zieleń w dwóch wariantach - przytłumionym, lekko tęczowym oraz ciemnym butelkowym. Pięknie współgrają i tworzą ciekawą całość kuleczki pirytu. Wisior został zawieszony na długim sznurze bez zapięcia (prawie 80 cm). Sznur to znów spiralna plecionka.


W planach mam dorobienie do niego krótkiego naszyjnika z pirytów, niestety to dopiero w czwartek po moim powrocie.
Ze względu na ogólny koloryt naszyjnik otrzymał troszkę poetycką nazwę "W cieniu leśnej ścieżki".

Drugi naszyjnik to onyksy z cytrynami. Żółtoczarna kolorystyka nieodparcie kojarzy się z trzmielami, osami oraz pewnym ciekawym transformersem :) Naszyjnik nazywa się więc "Bumblebee", czyli Trzmiel


Onyksowy grot oraz owal zostały otoczone czarnymi kowalikami. Gdzieniegdzie rzucone są złote drobinki (koraliki te mają niecały milimetr na 1,6 mm, są więc na prawdę malutkie). Większy onyks wieńczy ramka stworzona ściegiem murek, tworzącym sztywną falbanę. Mniejszy otoczony jest mnóstwem cytrynów.
Główny element zawieszony został na sznurze wykonanym ze szlifowanych cytrynów, kul onyksu oraz czarnych koralików.


Na dziś to wszystko. Pozdrawiam słonecznie :)
Ashi

czwartek, 5 sierpnia 2010

Promocja w Brocante!

Serdecznie zapraszam do skorzystania z promocji wakacyjnej, jaką przygotowałam w galerii Brocante. Wszystkie moje produkty można do 22 sierpnia kupić o 20% taniej!


Jednocześnie chciałabym zawiadomić, że pod koniec sierpnia i na początku września sprzedaż mojej biżuterii będzie wstrzymana z powodu przeprowadzki. Zmieniamy z moim mężem kraj zamieszkania, więc trochę potrwa, zanim się przeniesiemy i zorganizujemy ze wszystkim.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do zakupów :)

Ashi