Już niedługo trochę odpocznę od miasta na łonie przyrody :) Ciekawa jestem, czy pogoda się utrzyma w przyszłym tygodniu. Upały są męczące na dłuższą metę, zwłaszcza gdy mieszka się w bloku i nie ma za bardzo jak się poopalać na trawniku (w takich chwilach tęsknię za mym domem rodzinnym z jego dużym trawnikiem :)). Ale na wyjazd zawsze chce się słoneczko, zwłaszcza, jeśli ma się być nad wodą. No nic, zobaczymy.
Przez upały mam rozgrzebane jakieś jedenaście projektów (w tym mnóstwo kolczyków), ale nie bardzo chce mi się je kończyć. Posiedzę nad czymś pół godziny i przesiadam się na coś innego, byle utrzymać jakoś uwagę. Niestety w nocy wcale chłodniej nie jest, więc nawet przestawienie się na nocny tryb życia nie pomaga. Pozostaje tylko czekać na ochłodzenie.
Żeby nie było za nudno, pokażę dziś kolczyki, które wykonałam już jakiś czas temu. Miałam nadzieję razem z nimi pokazać coś więcej, ale niestety. Kolczyki to zabawne Ośmiorniczki (dostępne w Brocante). Mnóstwo czteromilimetrowych kuleczek amazonitu (na każdy kolczyk przypada dokładnie czterdzieści), łezki tego samego minerału, koraliki Miyuki Delica i drobniutkie czeskie, to wszystko składa się na kolczyki sztyftowe. Są one dość nietypowe, gdyż zakrywają połowę płatka ucha (podobnie jak kiedyś klipsy), więc nie można ich nosić z innymi kolczykami, jeśli ktoś ma więcej dziurek. Ale pięknie wyglądają przy twarzy :) Na lato może średnio się nadają, ale zimą na pewno będą trzymać trochę ciepła przy uszach :) Szkoda tylko, że mój aparat nie uchwycił koloru amazonitu, minerał ten jest bowiem seledynowy, a u mnie wpada bardziej w niebieski. Nic, muszę się jeszcze sporo nauczyć, jeśli chodzi o obsługę mojego aparatu :)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny :)
Ashi






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz